Szybki wpis
- Gibon by cię wyjaśnił za takie coś - stwierdził Jabol. - Tylko że nic by nie mówił... On by darł mordę.
Powyższa strona może zawierać treści erotyczne, wulgarne lub obraźliwe, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Czy jesteś osobą pełnoletnią i chcesz świadomie i dobrowolnie zapoznać się z treścią powyższej strony?
- wybór tej opcji spowoduje opuszczenie strony.
- wybór tej opcji spowoduje przejście do strony i kolejne ostrzeżenia w wypadku podobnych stron.
- wybór tej opcji spowoduje zapamiętanie Twojej zgody dla innych stron i nie będziesz otrzymywać tego ostrzeżenia.
Starannie wyselekcjonowane anegdoty z firmy, którą dowodzę. Treści zawarte na blogu są moją prywatną własnością. Wszelkie próby ich kopiowania i rozpowszechniania wiązać się będą z pociągnięciem do odpowiedzialności karnej. Proszę zapoznać się z definicją prawa autorskiego.
pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
28 | 29 | 30 | 31 | 01 | 02 | 03 |
04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
- Gibon by cię wyjaśnił za takie coś - stwierdził Jabol. - Tylko że nic by nie mówił... On by darł mordę.
- Po czym można rozpoznać samochód prawa jazdy, panie Adamie? - spytał egzaminator.
-Yyy... nie wiem. Po dupnym L z przodu?
******************************************************************************
- Co pan zrobi jeżeli na środku skrzyzowania zepsuje się panu akumulator?
- Czy odpowiedź "zesram się" zostanie mi uznana?
- Zapal światło, bo chuja widzę! - zawołał Buhaj.
- To wciągnij spodnie - zaproponował Artur.
- Jak to było w tej rymowance? - spytał Buhaj. - Zapnij rozporek, bo dzisiaj piątek? Jakoś tak to się rymowało...
- Nie - wtrącił się Jabol. - To było tak: dzisiaj jest piątek, każde życzenie się spełnia.
Interesy z Jakubem, bardziej znanym jako Gibon, zawsze były dla Jabola czystą przyjemnością. Początkowo negocjacje nie rokowały pomyślnie, jednak tradycyjnie po dwóch kieliszkach wódki jego gospodarz zaczynał się łamać, a po czterech - na dokumentach widniał juz jego koślawy podpis. Nie inaczej było tym razem. Zadowolony Jabol szykował się do snu w pokoju gościnnym, przygotowanym dla niego przez żonę Gibona, który pomimo późnej godziny zasiadł jeszcze do gier komputerowych. Kolejną tradycją była wieczorna kłótnia czterdziestopięcioletniego Giboniastego i jego żony.
- Zostaw już te gry i chodź spać! - krzyczała kobieta. - Jesteś największą patologią Szczecina! Z rynsztoku cię wyciągnęłam dziadu!
- Przymknij się kobieto, bo cię z łuku zastrzelę - rozległ się bełkotliwy bas Kuby. W tym momencie Jabol wsadził sobie do uszu stopery i ułożył się wygodnie. Jutro miał opuścić Szczecin, a do przejechania było ponad czterysta dwadzieścia kilometrów. To juz jednak zmartwienie jego kierowcy.
Prace przy wyposażaniu świeżo odmalowanego gabinetu przeznaczonego dla Profesora nadzorowała pani Krysia - księgowa. Jabol miał do niej stuprocentowe zaufanie po tym, jak dzięki swojemu doświadczeniu uchroniła firmę przed nadmiernymi kosztami spowodowanymi epidemią koronawirusa. Jej mądre decyzje i ogarnięcie tematu tarczy antykryzysowej wzbudziły uznanie prezesa. Teraz dyrygowała Arturem i Buhajem, wskazując im miejsca, w których mieli ulokować nowo zakupione meble.
- Jak już skręcicie tą szafę to postawcie ją wzdłuż ściany, na tyłach gabinetu. A tą drugą może po przeciwległej stronie... Biurko pana Marka może niech stanie pośrodku, przy oknie... Ach, byłabym zapomniała... Gdy skończycie to naprawcie żaluzje przy środkowym oknie, bo krzywo opadają po pociągnięciu sznurka.
Młodzi pracownicy wykonywali jej polecenia bez sprzeciwu. W pewnym momencie rozległ się głośny dźwięk - to jedna z półek nieskręconej szafy przewróciła się i uderzyła o parapet.
- Kto to tam postawił? - zaskrzeczała pani Krysia. - Przeciez o mały włos i wybiłaby szybę. No jak tak można panowie?
- To moja wina - podniósł rękę Artur.
- No to trzeba myśleć panie Arturze... To panu teraz nie wyszło.
- A wie pani co mi wychodzi? Prostata! - oznajmił Artur i razem z Buhajem zaczęli smutno chichotać po swojemu. Pani Krysia tylko machnęła ręką.
- A wiecie co mi nie wychodzi? Życie! - dodał Buhaj i mężczyźni znów zaczęli się ponuro śmiać, kiwając przy tym głowami.